Wymarzony dyrektor IT z pespektywy CFO
 Oceń wpis
   

Występowałem dziś w charakterze prelegenta na Kongresie Lidera Informatyki, organizowanym przez magazyn Computerworld.

Temat mojego wystąpienia brzmiał: "Wymarzony dyrektor IT w firmie". Jak zatem wygląda profil idealnego kandydata na dyrektora IT w oczach strony biznesowej? Przede wszystkim, CIO powinien posiadać szeroką, specjalistyczną wiedzę branżową - naturalnie przede wszystkim z dziedziny IT. W zakresie finansów i zarządzania niezbędne są wyłącznie podstawy wiedzy – z punktu widzenia CFO, zadaniem CIO i działu IT jest przede wszystkim techniczne zabezpieczenie działalności służb finansowych oraz pozostałych departamentów korporacji. Rolą CIO i działu IT jest takie zabezpieczenie funkcjonowania programów, aby uniknąć potencjalnych problemów i opóźnień, a w konsekwencji - strat finansowych (np. wynikających z niedotrzymania ustawowych terminów spłaty zobowiązań). Z tego powodu, dyrektor IT powinien ponadto doskonale orientować się w kwestiach sprzętu, doboru urządzeń i potrzebnego oprogramowania – w tych zakresach podejmowane przez niego inicjatywy są bardzo cenne dla całej korporacji. Oczywiście powinien również umiejętnie zarządzać podległym mu działem IT, stąd warto, by posiadał kompetencje przywódcze - i umiał rozmawiać z ludźmi.

Komentarze (0)
Pokolenie Y w pracy
 Oceń wpis
   

W ubiegłym miesiącu udzieliłem krótkiego wywiadu dla "Briefu" na temat pokolenia Y w życiu zawodowym. Nawiązałem wówczas do popularnej koncepcji piramidy, autorstwa Boba Kellehera. Jego zdaniem wejście na rynek nowego pokolenia wymusza poważne zmiany: w podejściu do motywowania, poszukiwania nowych talentów czy utrzymania ich w firmie.Na przeciwnym biegunie dla pokolenia Y Kelleher stawia - pięćdziesięcio- i sześćdziesięciolatków urodzonych w czasie powojennego wyżu demograficznego. Jego zdaniem pokolenie baby boomers to ludzie nastawieni przede wszystkim na sukces materialny, często pracoholicy, dla których najważniejsza jest kariera. To oni stworzyli nowoczesny HR i to oni kierują wielkimi korporacjami, których sposób organizacji ustawiają, oczywiście, według własnych wyobrażeń. Problem w tym, że to, co działało jeszcze w latach 80. czy 90. dwudziestego wieku, dziś już przestaje być atrakcyjne. Zwłaszcza dla młodych. Mimo to, w  zarządzaniu zasobami ludzkimi powinien zostać zachowany wspomniany przez Boba Kellehera model piramidy, uwzględniający hierarchię pracowników według wieku i poziomu doświadczenia. Ma on zastosowanie, gdy przed firmami pojawia się wyzwanie w postaci napływu „pokolenia Y - młodych pracowników, kierujących się innymi wartościami niż ich starsi koledzy. Pracownicy zlokalizowani na szczycie piramidy, czyli przedstawicieli średniego i wysokiego szczebla, seniorzy, osoby z dużym doświadczeniem i wiedzą zostaną wówczas  zobligowani do zmiany podejścia nowych pracowników. Muszą jednak mieć świadomość, że przedstawiciele pokolenia Y aktualnie wchodzącego na rynek pracy zostali wychowani w zupełnie innych warunkach. Charakteryzują się inną mentalnością, kierują innymi priorytetami i wartościami w życiu codziennym, a co za tym idzie – mają inne podejście do pracy. Popkultura i kult sukcesu młodych osób, dodatkowo wzmocnione przez przekaz medialny twórców Google, Facebooka, czy polskiej Naszej Klasy, zmieniają postrzeganie rynku pracy. Według pokolenia Y, osiągnięcie sukcesu jest niezwykle łatwe. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej: pierwszy rok działalności przetrwa zaledwie 30% nowopowstałych firm, a pierwsze stanowisko pracy w korporacji nie zawsze pasuje do wyobrażeń osób młodych. Właśnie w tym aspekcie duża odpowiedzialność leży po stronie seniorów i doświadczonych pracowników, którzy należąc do starszego pokolenia, mają zaszczepione poczucie, że wiele można osiągnąć jedynie ciężką pracą. Powinni stać się dla swoich podwładnych mentorami i w pewien sposób nauczyć ich sumiennej i odpowiedzialnej pracy, reguł panujących w firmie oraz krytycznego i nieprzedmiotowego myślenia. Ponadto, juniorzy w swej drodze do sukcesu nie uwzględniają sumiennego wykonywania codziennych, operacyjnych obowiązków. Chcą szybko awansować i podejmować decyzje. Pociąga to za sobą kolejne zagrożenie, gdyż awans i zmierzanie ku szczytowi piramidy wiąże się również ze zwiększeniem obowiązków i odpowiedzialności. Młode osoby i ich psychika nie zawsze są na to przygotowane. Główną rolę ponownie muszą odegrać doświadczeni pracownicy, którzy powinni zapewniać, że młodzi, jeśli tylko ich doświadczenie i kompetencje będą na to pozwalały, zostaną docenieni awansem. Dlatego też hierarchia w zarządzaniu powinna być rozwijana w kierunku modelu piramidy. Jest to najzdrowsze i najskuteczniejszy model funkcjonowania przedsiębiorstw z punktu widzenia zasobami ludzkimi, pod jednym istotnym warunkiem: awans musi iść zawsze w parze z wiedzą, doświadczeniem i kompetencjami pracowników. Jedynym istotnym zagrożeniem dla tego modelu jest demografia. W przeciągu kilku dekad aktualne pokolenie Y stanie się seniorami i liczbowo przerośnie szeregowych pracowników z najniższego szczebla piramidy. W tym okresie rozwiązaniem sytuacji będzie, w przeciwieństwie do dzisiejszego wertykalnego, horyzontalne poszerzanie kompetencji pracowników – nie przez awanse, a nadawanie kolejnych uprawnień w ramach poprzedniego stanowiska.

Komentarze (0)
Najważniejsze: oceń ryzyko
 Oceń wpis
   

Problem wielu firm z opcjami walutowymi oraz banków ze „złymi kredytami” pokazał brak oceny ryzyka obu stron transakcji. Z jednej strony firmy zaczęły inwestować w skomplikowane narzędzia finansowe dotychczas zarezerwowane dla banków  i funduszy inwestycyjnych, zapominając o swojej podstawowej działalności gospodarczej jaką jest produkcja. Z drugiej strony, banki poluzowały swoją politykę kredytową co doprowadziło to do sytuacji w której w pewnym momencie stanęliśmy w obliczu trudności z pozyskaniem kapitału z powodu kryzysu finansowego.

Brak dostępnego finansowania dla firm spowodował, że wiele podmiotów obecnie mimo tego, że ma dobre wyniki, walczy z zatorami płatniczymi co w konsekwencji może doprowadzić do braku płynności finansowej. Stąd dramatyczne próby zarządów, nie tylko spółek giełdowych, w celu poprawy wyceny rynkowej swoich przedsiębiorstw. Pytanie jakie się nasuwa, to jakie wskaźniki będą teraz odgrywały kluczową rolę przy wycenie wartości i ocenie ryzyka tych firm przez inwestorów?

Wartość majątkowa do wartości rynkowej jest wskaźnikiem, który warto wziąć pod uwagę przez posiadaczy akcji danej spółki. W obecnej sytuacji ważniejsza będzie nie analiza techniczna, a analiza fundamentalna, gdzie wskaźniki te należy liczyć nie od wyceny rynkowej akcji spółki a od posiadanego majątku. Momentem przełomowym dla inwestorów jest zazwyczaj połowa roku, gdy mogą zapoznać się z wynikami raportów skonsolidowanych za ubiegły rok. Ponadto, warto jeszcze zwrócić uwagę, czy dokonano wyceny wartości godziwej majątku.

Komentarze (0)
Kryzys - przyczyny i następstwa cz. 2
 Oceń wpis
   

W Polsce kryzys straszył głównie na łamach mediów. Co prawda, według CBOSu, 18% Polaków twierdziło, że odczuło skutki kryzysu, a 60% uważało, że polska gospodarka odczuje jego skutki. Jednak tak naprawdę najcięższe brzemię kryzysu musiały udźwignąć instytucje finansowe. Ich wzajemny brak zaufania skutkował zaostrzeniem zasad przyznawania kredytów podmiotom gospodarczym i zwykłym konsumentom. Obopólna nieufność banków przejawiała się także walką o depozyty. Skutkowało to podwyższonym oprocentowaniem kredytów lub stratami samych banków. Aby je pokryć i uzyskać kredyt, przedsiębiorcy byli zmuszeni brać pod uwagę wykorzystanie instrumentów pozabankowych tj. faktoring, leasing czy gwarancji firm ubezpieczeniowych. W tych warunkach kondycja finansowa firm była w znacznym stopniu uzależniona od elastyczności w ich zarządzaniu. Najlepszym rozwiązaniem była krótkookresowa centralizacja polityki firmy. Wykorzystując odpowiednie narzędzia takie jak konsolidacja zamówień, portfela kredytowego oraz właściwe zarządzanie produkcją w skali makro, a nie jedynie na poziomie  lokalnym, pozwoliło korporacjom na optymalizację mocy produkcyjnych w obliczu problemów. Wiązało się to ze zwiększonymi możliwościami pozyskiwania finansowania, efektywniejszym gospodarowaniem zobowiązaniami oraz nowymi sposobami współpracy z Klientami. Niestety model ten długofalowo niósł ze sobą także negatywne konsekwencje - ograniczał rozwój, a w niektórych wypadkach prowadził także do powstawania monopoli. Jednak w czasach kryzysu to koncentracja na zachowaniu płynności finansowej, a nie maksymalizacja zysku była kluczem do sukcesu. I właśnie na ten element trzeba było postawiać w obliczu recesji, by wyjść z kryzysu obronną ręką.

Komentarze (0)
Kryzys - jak wyciągnąć wnioski z popełnionych błędów? Cz. 1
 Oceń wpis
   

Kryzys - przyczyny i następstwa

Globalne powiązania gospodarcze spowodowały, że amerykańska zapaść przekształciła się w kryzys ogólnoświatowy Okazało się przy tym, że gospodarka USA oparta jest na oczekiwaniach inwestorów wobec giełdowej wartości firmy i instrumentach pochodnych, co tworzy wirtualną ekonomię. Cechuje się ona dużymi wahaniami, choć doraźnie przynosi duże zyski. Gdy europejscy bankierzy dostrzegli te zyski również skierowali się ku wirtualnej ekonomii. W rezultacie banki w pewnym stopniu przejęły rolę emisyjną państwa. Równocześnie rozbudowano programy socjalne, dlatego można powiedzieć, że popełniono taki sam błąd jak w dawnym ZSRR.

Pierwszymi oznakami kryzysu był ograniczony dostęp do kredytów. Obecnie świat uczy się funkcjonować z mniejszym dostępem do bankowego finansowania, co w pierwszej fazie było bardzo bolesne. Konsekwencją tego było krótkoterminowe zmniejszenie popytu na towary i usługi  w skali globalnej, co skutkowało ograniczeniem produkcji, cięciem kosztów i redukcją personelu przez firmy. Największa redukcja miała miejsce za oceanem, gdzie pracę straciło już kilkaset tysięcy ludzi, z czego ponad 20% w sektorze finansowym (źródło: agencja ADP).

Komentarze (0)
Czarne chmury nad głowami mikroprzedsiębiorców
 Oceń wpis
   

Czarne chmury zbierają się nad głowami mikroprzedsiębiorców. Już w tym roku w kilku regionach skończą się pieniądze na dotacje inwestycyjne. Ponadto, specjalnie wybrani eksperci na zlecenie Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości sprawdzą, czy e-projekty dotowane z Unii są prawidłowo realizowane. Jakie zagrożenia niosą za sobą brak finansowania i wzmożona kontrola?

Problem z finansowaniem działalności operacyjnej mikroprzedsiębiorstw za pomocą dotacji leży znacznie głębiej. Choć pula dotacji była imponująca, to należy pamiętać, że po przyznaniu dotacji, pieniądze nie trafiają do przedsiębiorców od razu - są im przekazywane z opóźnieniem. W pierwszej kolejności należy zatem rzetelnie sprawdzić, ile środków faktycznie przekazano przedsiębiorcom. Z drugiej strony, kontrola wykonalności e-projektów finansowanych z dotacji, może wykryć wiele nieprawidłowości, np. przypadków zawyżania kosztów przez przedsiębiorców. Kluczem do wyjaśnienia tej sytuacji będzie prawidłowe przeprowadzenie kontroli, obejmujące m.in. wybór audytora wyspecjalizowanego w e-biznesie i IT. W przypadku wykrycia nadużyć mikroprzedsiębiorców, istotnym problemem będzie również obliczenie środków do zwrotu,  czy będzie to całość dotacji, czy też różnica pomiędzy kosztem zawyżonym, a rzeczywistym. Niestety, praktyka mówi, że konieczność zwrotu środków przez przedsiębiorców – zwłaszcza tych niedoświadczonych, może mieć katastrofalny, bezpośredni wpływ na ich sytuację finansową. Niekoniecznie grozi nam nadchodząca fala bankructw właścicieli start-up’ów – należy jednak współczuć tym, którzy jako zarząd odpowiedzą własnym majątkiem za popełnione nadużycie. I choć będzie to uzasadniona kara dla nieuczciwych przedsiębiorców, to problem z odzyskaniem środków będzie leżał przede wszystkim po stronie banków i instytucji windykacyjnych.

Komentarze (0)
Jak ocenić kondycję spółki przed inwestycją? Cz. 4
 Oceń wpis
   


Due diligence to proces gromadzenia informacji i przeprowadzania na ich podstawie dokładnej analizy, obejmującej wszystkie aspekty funkcjonowania przedsiębiorstwa. Badania due diligence skupiają się wokół obszarów: prawnych, finansowych, księgowych, ekonomicznych, produkcyjnych, marketingowych, relacji z pracownikami oraz otoczeniem przedsiębiorstwa.

Przed przystąpieniem do due diligence, należy podjąć szereg działań przygotowawczych.
W pierwszej kolejności trzeba uzgodnić główne cele badania konfrontując je ze strategią firmy. Następnie, tworzy się grupę roboczą, przygotowuje kwestionariusz, organizuje cały proces, raportuje, a na końcu wyciąga stosowne wnioski.
Po analizie informacji wynikających
z due diligence może zaistnieć potrzeba zmiany strategii związanej z nabyciem nowych aktywów czy uczestnictwa w danym projekcie.

Z przytoczonych powyżej informacji wynika, że ocena kondycji spółki przez inwestorów nie obejmuje wyłącznie aspektów finansowych i handlowych. Powinno zostać również uwzględnione wiele zróżnicowanych, niezależnych czynników. Inwestorzy zainteresowani oceną kondycji danej spółki powinni również zapoznać się m.in. z jej strukturą korporacyjną.

Komentarze (0)
Jak ocenić kondycję spółki przed inwestycją? Cz. 3 - NPV
 Oceń wpis
   


Czym jest wskaźnik Net Present Value?

Wartość bieżąca netto (Net Present Value, NPV) to inaczej mówiąc obecna wartość netto przedsiębiorstwa. NPV to metoda oceny efektywności ekonomicznej danej inwestycji
opartej o analizę zdyskontowanych przepływów pieniężnych przy zadanej stopie dyskonta. Wskaźnik ten jest różnicą pomiędzy zdyskontowanymi przepływami pieniężnymi
a nakładami początkowymi. Obliczamy go następującym wzorem:

NPV - wartość bieżąca netto,
CFt - przepływy gotówkowe w okresie t,
r - stopa dyskonta,
I0 - nakłady początkowe,
t - kolejne okresy (najczęściej lata) eksploatacji inwestycji

Komentarze (0)
Metody poszukiwania oszczędności w finansach firmy
 Oceń wpis
   

Oprócz wymaganego poziomu wiedzy ekonomicznej, osoba odpowiedzialna za zarządzanie finansami przedsiębiorstwa powinna cechować się również doskonałą znajomością metod pozyskiwania oszczędności. Jest to szczególnie istotne nie tylko podczas pogorszenia sytuacji gospodarczej, ale także w przypadku wewnętrznych kryzysów, związanych z operacyjną działalnością spółki.

Jedną z najbardziej popularnych metod poszukiwania oszczędności obejmują zmniejszenie kosztów finansowania i ubezpieczenia. Są to jednak działania uzależnione od sytuacji rynkowej – w przypadku kryzysu gospodarczego i powszechnych trudności z pozyskaniem finansowania, poszczególne spółki nie mogą liczyć na przychylność banków. W tej sytuacji zarządzający powinni skupić się na poszukiwaniu oszczędności poprzez optymalizację kapitału obrotowego. Powinna się ona zacząć od oceny struktury zapasów obrotowych, takich jak części zamienne, materiały obrotowe, poziom surowca i materiały eksploatacyjne. Jedną z pozycji, na których można zaoszczędzić najłatwiej, są części zamienne. Przykładowo, pracownicy działu technicznego w przedsiębiorstwie produkcyjnym, są odpowiedzialni za nadzór nad linią technologiczną. Aby polepszyć swój komfort pracy, zwiększają ilość zapasów części zamiennych do maksymalnego poziomu. Jedną z metod pozyskania oszczędności w tym obszarze funkcjonowania firmy jest realna ocena optymalnego poziomu zapasów, z uwzględnieniem ryzyka technologicznego i utrzymywanie stanu zapasów części zamiennych na optymalnym poziomie. Za pomocą odpowiednich zapisów w kontrakcie należy również przenieść konieczność serwisowania maszyn na przedsiębiorstwo, które dostarcza części zamienne. Znajdujące się w umowie zastrzeżenie o zapewnieniu ciągłości procesu produkcji i utrzymania funkcjonującej linii technologicznej pozwolą na zredukowanie stanu zapasów części zamiennych w spółce.

Drugim elementem struktury zapasów obrotowych, dzięki którym można zwiększyć stan oszczędności w spółce, są pozycje surowcowe. Materiały wsadowe oraz zapasy należy optymalizować zgodnie z normą wyznaczoną przez spółkę, dzięki usprawnieniom procesu produkcji. Można również przenieść na odbiorców proces dostarczania surowca – jest to tzw. operacia toolingowa. Przykładowo, jeżeli spółka nie posiada zapasów surowca, a powinna wykonać przewidzianą umową pracę, prosi klienta o dostarczenie materiału i korzysta ze swoich maszyn. Taki mechanizm, mimo iż pozwalający na znaczne oszczędności, skutkuje jednak znaczącym obniżeniem marży oraz zmniejszeniem zaangażowania kapitału obrotowego w postaci zapasów.

 

Komentarze (0)
Ryzyko inwestowania na rynkach wschodzących
 Oceń wpis
   

W jednym z ostatnich wydań "Przeglądu Finansowego" mówiłem o inwestowaniu na rynkach wschodzących.  Doświadczeni światowym kryzysem gospodarczym inwestorzy zwrócili się obecnie nie tylko w stronę krajów stabilnych, takich jak Niemcy czy Francja, ale także w kierunku rynków granicznych i wschodzących. Mogą być one dla przedsiębiorców perspektywiczne i zyskowne, jednak działalność na nich wiąże się z dość wysokim ryzykiem. W przypadku rynków islamskich, takich jak m.in.  Liban, Oman i Pakistan, jest ono związane przede wszystkim z innymi zasadami prowadzenia biznesu. Tamtejsze rynki nie rządzą się bowiem tymi samymi prawami, co znane inwestorom rynki zachodnie. Ponadto, często są zamknięte dla zachodnich inwestorów (Oman), bądź nieprzychylne ze względu na panujące prawo szariatu, oznaczające nacjonalistyczne podejście do biznesu (np. Jordania).

Kolejnym istotnym zagrożeniem jest wysoki poziom konkurencji. Przykładowo, na rynkach Tunezji, Nigerii, Mauritiusu, Kenii, Jordanii i Sri Lanki aktywnie działają państwowe fundusze inwestycyjne (często z udziałem kapitału prywatnego), założone w krajach wschodzących, takich jak np. Chiny, Indie i poszczególne kraje arabskie. Te państwa są zainteresowanie skonwertowaniem swoich rezerw walutowych na aktywa. Powołane przez nie fundusze dysponują miliardami oraz są zarządzane przez zdolnych i wykształconych menadżerów.

Ostatnim z kluczowych zagrożeń dla inwestorów planujących ekspansję na rynki wschodzące i graniczne, jest ich niestabilna sytuacja polityczno-społeczna. Przykładowo, rynek pakistański jest obdarzony dużym potencjałem, jednak ciągła walka polityczna z Indiami i podejrzenia o wspieranie afgańskich terrorystów osłabiają zainteresowanie inwestorów. Podobnie Wietnam, osłabiony przez układy postkomunistyczne i Argentyna, która jeszcze niedawno była siedliskiem społecznych niepokojów, spowodowanych ciężką sytuacją gospodarczą.

Komentarze (0)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 |
O mnie
Siergiej Krasulenko
Od lat pracuję w branży finansowej. Jako ekspert, współpracuję z Growth Business Management, pomagając młodym przedsiębiorcom. Doradzam im w zakresie zarządzania finansami i budowania strategii. Wierzę, że z odpowiednim wsparciem mogą podbić rynek, wnosząc nowe, twórcze podejście do biznesu.