Płeć piękna, płeć kompetentna
 Oceń wpis
   

Obchodzony niedawno (nie tylko w Polsce) Dzień Kobiet sprzyjał dyskusjom na temat obecności kobiet w zarządach spółek. Moim zdaniem, istnieją trzy podejścia odnośnie ich roli w biznesie. Pierwsze z nich – skrajnie tradycyjne, jest charakterystyczne dla państw położonych na południu, gdzie (zwłaszcza  w mniejszych społecznościach) uważa się, że miejsce kobiety powinno być w domu. Z punktu widzenia rozwoju jednostki (nie tylko w kontekście działalności gospodarczej) jest to oczywiście sytuacja niedopuszczalna. Inne podejście – choć równie skrajne, jest spotykane w państwach położonych na północy - skandynawskich, gdzie przykładowo narzuca się (wymagany prawnie) obowiązek obecności kobiety w zarządzie spółki.

Osobiście, zarówno pierwsze jak i drugie podejście uważam za niesprawiedliwe. Pierwsze – z powodu oczywistej dyskryminacji, drugie – ze względu na narzucanie przedsiębiorcom (wymaganych prawem) regulacji odnośnie składu zarządu. Uważam, że idealnym wyjściem byłby tzw. „złoty środek”: przedstawione odgórnie rekomendacje dotyczące zwiększenia obecności kobiet w zarządach, jednak pozbawione prawnych konsekwencji w razie niezastosowania. Obecność kobiet w zarządach spółek jest zależy między innymi od rodzaju prowadzonej działalności – firmy produkcyjne (przemysł ciężki, energetyka) ze względu na specyfikę działalności funkcjonują z przewagą mężczyzn. Inaczej jest w przypadku firm usługowych, czy np. farmaceutycznych – moim zdaniem, wynika to z naturalnych predyspozycji i kompetencji kobiet. Czy zatem proporcja kobiet i mężczyzn powinna być sztucznie regulowana? Uważam, że nie. Powinno się przede wszystkim znieść ograniczenia, które uniemożliwiają kobietom zasiadanie w zarządach (w tym te mające źródło w podejściu mentalnym współpracowników) i postawić na partnerskie (pozbawione taryfy ulgowej) stosunki w firmie. Pracownik, a w szczególności członek zarządu – powinien być kompetentnym i uzdolnionym ekspertem w danej dziedzinie – a jego płeć nie powinna mieć znaczenia.

Fragment powyższego wpisu można także przeczytać w portalu magazynu Brief: www.brief.pl/inbrief/opinie/art350.html

Komentarze (0)
Debiuty firm ukraińskich na GPW - prawda czy fałsz?
 Oceń wpis
   

Warszawska Giełda Papierów Wartościowych staje się coraz bardziej popularna w państwach Europy Środkowowschodniej. Dla przedsiębiorstw zarejestrowanych na Ukrainie, Białorusi czy w Rosji, stanowi obecnie atrakcyjną platformę do pozyskania środków finansowych. Informacje o popularności GPW są drukowane w polskich mediach biznesowych – przykładowo, ubiegłotygodniowy „Parkiet” kolejny raz w ciągu ostatniego roku poinformował o zbliżającej się fali debiutów firm ukraińskich na warszawskim parkiecie. Dlaczego jednak czytamy o debiutach ukraińskich firm, ale nie obserwujemy ich przebiegu.

Choć atut warszawskiej giełdy z pewnością istnieje, to należy wprost powiedzieć, że jej potencjał dla tych rynków nie jest wykorzystany nawet w 50%. Ponadto, jeżeli ten stan nie ulegnie szybkiej poprawie, to miejsce GPW może zająć inna giełda, która zapewni przedsiębiorcom ze Wschodu lepsze warunki do pozyskania kapitału z emisji akcji. Co zatem powinni zrobić zarządzający GPW? Przede wszystkim, przejść od słów do czynów i rozpocząć konkretne działania zarówno w Polsce, jak i za granicą. Obejmują one m.in. pozyskanie i wyszkolenie fachowego personelu, odpowiedzialnego za kontakty z firmami ze Wschodu, a także ich późniejsze debiuty na giełdzie. Praca na nierozwiniętych rynkach wschodnich wymaga bowiem doświadczenia i umiejętności. Należy inwestować wiedzę i doświadczenie w rozwój tego kierunku oraz podjąć próbę dopasowania mechanizmów wejścia na giełdę warszawską zarówno do potrzeb klientów, jak i ograniczeń prawnych, które mają w swoim kraju. GPW powinno wzmocnić swoje działania również dlatego, że powoli zaczyna być odczuwalna konkurencja ze strony rosyjskiej. Giełda rosyjska jest mocna i agresywna. Ma również bardzo duży potencjał do rozwoju, dlatego przejęcie debiutów firm ukraińskich czy białoruskich może się niestety okazać kwestią czasu. Z tego powodu, doniesienia z mediów o zbliżającej się fali debiutów ukraińskich spółek na GPW powinniśmy traktować zachowawczo. Mam nadzieję, że tym razem warszawska giełda przygotowała się do nich dużo lepiej, niż poprzednio. GPW powinna bowiem dostosować swoje mechanizmy i procedury do specyfiki zagranicznych przedsiębiorstw oraz bacznie obserwować sytuację na giełdzie w Rosji. Tylko wtedy będą możliwe rzeczywiste debiuty, a nie wyłącznie ich szumne zapowiedzi. GPW powinna być bardziej atrakcyjna, bo należy pamiętać, że wejście na giełdę to działanie dwustronne. Póki co, obserwujemy ruch ze strony spółek ukraińskich, a nie giełdy. To błąd – GPW nie powinna bezczynnie czekać na ukraińskich inwestorów. Istnieje bowiem zagrożenie, że pozostając w dotychczasowej stagnacji – może się nie doczekać.

Komentarze (0)
O mnie
Siergiej Krasulenko
Od lat pracuję w branży finansowej. Jako ekspert, współpracuję z Growth Business Management, pomagając młodym przedsiębiorcom. Doradzam im w zakresie zarządzania finansami i budowania strategii. Wierzę, że z odpowiednim wsparciem mogą podbić rynek, wnosząc nowe, twórcze podejście do biznesu.