Umiejętne zarządzanie finansami to recepta na kryzys
 Oceń wpis
   

Podstawą sukcesu polskiej gospodarki są pozytywne nastroje konsumentów oraz dobre wyniki eksportu. Jednak mimo wskaźników mówiących o wzroście gospodarki, większość biznesmenów nie odczuwa widocznej poprawy po ubiegłorocznym załamaniu gospodarczym.

Kryzys dużo zmienił w umysłach przedsiębiorców. Zrozumieli, że zarządzanie finansami to pierwsza, podstawowa kwestia w działalności firmy. Przedsiębiorstwo nie może funkcjonować z nieuzasadnionym zadłużeniem. Zaciągnięcie kredytu powinno być zawsze przemyślane, a jego spłata - realna. Ponadto, zabawa z ryzykownymi instrumentami finansowymi, której efekty obserwowaliśmy podczas trwania kryzysu, powinna być domeną specjalistów, którzy mają wiedzę na temat skomplikowanej inżynierii finansowej tych transakcji. Nie bez przyczyny instrumenty pochodne znalazły się na pierwszej linii ognia, gdy doszukiwano się  winnych światowego załamania rynków finansowych. Kolejnym wnioskiem dla zarządzających jest fakt, iż powinni oni działać w obrębie swojego core biznesu. Na bieżąco powinni oceniać, jaką rolę odgrywają poszczególne spółki w ich strategii biznesowej. Szczególnie wtedy, gdy optymalizują struktury zarządzania całą korporacją lub mobilizują środki finansowe dla programów inwestycyjnych głównego biznesu. Warto również wspomnieć o dywersyfikacji ryzyka finansowego, przede wszystkim w kwestii pilnowania poziomu należności i zobowiązań. Dlatego aby zminimalizować ryzyko utraty płynności, zalecane jest przeprowadzanie regularnych kontroli środków pieniężnych w firmie.

Komentarze (0)
Model zarządzania przedsiębiorstwem w sytuacji kryzysowej
 Oceń wpis
   

Gospodarki krajów Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych opierają się na modelu decentralizacji zarządzania przedsiębiorstwem (dotyczy to także spółek transgranicznych). Według modelu scentralizowanego funkcjonują gospodarki Rosji i Chin. W sytuacji kryzysu, bardziej optymalną dla spółek metodą jest zarządzanie według modelu scentralizowanego. Choć ma on pewne skutki uboczne (m.in. tworzenie się monopoli na rynku, czy niższa efektywność), to w krótkim okresie (np. 2 lata) uchroni firmę przed utratą płynności finansowej, a w najgorszym wypadku przed upadłością.

Z perspektywy dyrektora finansowego, który zarządza dużą spółką transgraniczną, funkcjonującą na zróżnicowanych rynkach (m.in. Polska , Węgry, Ukraina czy Rosja), w sytuacji kryzysowej ważne jest:

- Krótkookresowa centralizacja polityki finansowej wewnątrz grupy – to najlepszy sposób na przetrwanie kryzysu przez firmy funkcjonujące na kilku rynkach. Zapewnia utrzymanie płynności finansowej, daje większe możliwości zarządzania produkcją, czy współpracą z dostawcami i odbiorcami. Polepsza także możliwości pozyskiwania finansowania. Do jej wad należy jednak zwiększanie monopolu.

- W dobie kryzysu, korporacje międzynarodowe powinny położyć szczególny nacisk na zarządzaniu płynnością, a nie jedynie na maksymalizacji zysków.

- Zwiększanie poza-bankowego finansowania (factoring, leasing, gwarancje firm ubezpieczeniowych) – korzystne, ale w bardzo krótkim okresie (np. 6 miesięcy). Ten sposób pozyskania kapitału jest co prawda droższy ale w krótkim okresie pozwala zachować płynność finansową.

Wydłużanie terminów spłat zobowiązań, skracanie terminów uzyskiwania należności

 

 

Komentarze (0)
Wpływ formy własności na styl zarządzania przedsiębiorstwem
 Oceń wpis
   

Najczęściej definiowanym celem działalności przedsiębiorstwa jest osiąganie zysku. W zależności od formy własności firmy, zarządzający mogą realizować ten plan na różne sposoby. Obniżają koszty - głównie operacyjne, lub zwiększają wydatki na rozwój - w szczególności na inwestycje. Ta druga strategia jest często spotykana, gdy podmiotem zarządzają zatrudnieni menadżerowie, a nie właściciele. Spory między obiema stronami są skutkiem rozbieżności z góry założonych celów.  Wynikają one m.in. ze stylu zarządzania odpowiedniego dla danej formy własności spółki.

Nieporozumienia między właścicielami a kadrą zarządzającą istnieją od wieków. Są skutkiem  odmiennego postrzegania biznesu. Posiadacze są zainteresowani maksymalizacją zysków firmy, ponieważ od tego zależą ich dywidendy. Kadra zarządzająca jest z kolei zorientowana na zwiększanie kosztów, bo od tego zależy skala ich obowiązków. Większość to nakłady inwestycyjne, które służą rozwijaniu biznesu np. poprzez wdrażanie nowych technologii lub też zwiększaniu mocy produkcyjnych. Pociąga to za sobą wzrost wydatków administracyjnych (samochody, telefony służbowe, powierzchnie biurowe, magazyny itp). Dowodem tezy, że konflikt między zarządzającymi, a właścicielami jest nie do uniknięcia niezależnie od formy własności, jest przykład dobrze prosperującej spółki produkcyjnej.

Jego właściciel przyznaje, że od trzech lat nie otrzymał żadnych dywidend, ponieważ zarządzający spółką stale ją modernizuje i angażuje się w nowe inwestycje. W rozmowie z właścicielem był dumny, jak nowoczesną firmą zarządza. Ten rodzaj konfliktu interesów oznacza, że menadżer stawia sobie za cel zarządzanie jak najlepszym i nowoczesnym przedsiębiorstwem. Dlatego przedkłada wydatki inwestycyjne nad zysk dla właściciela. Ponadto, jego działania naturalnie zwiększają obszar jego obowiązków. Satysfakcję przynosi mu generowanie zysków inwestowanych w rozwój firmy, a nie na wypłatę dywidend. W sytuacji, kiedy właściciel podejmuje decyzje o zmianie polityki i żąda dywidend, menadżerowie nie mają wyjścia i muszą się podporządkować. W końcu decyzja o podziale zysków leży po stronie właściciela, także z punktu widzenia prawa.

Komentarze (0)
Zagrożenie wrogim przejęciem - czy może stać się szansą?
 Oceń wpis
   

Sytuacją kryzysową dla przedsiębiorstwa są także próby wrogiego przejęcia. Ich celem jest najczęściej zwiększenie udziału w rynku i umocnienie pozycji konkurencyjnej firmy. Wrogich przejęć dokonują także podmioty zainteresowane poznaniem tajemnicy technologicznej. Aby zabezpieczyć się przed ryzykiem wrogiego przejęcia, należy bezwarunkowo poznać metody ich przeprowadzania . Pozwoli to przeciwdziałających zapobiec problemom związanym z potencjalną utratą firmy.  Do najpowszechniejszych i najczęściej stosowanych metod obrony przed wrogim przejęciem należy przede wszystkim monitoring zobowiązań i należności, który stanowi również obraz płynności przedsiębiorstwa. Monitorować należy także działania konkurencji, starając się przewidzieć ich plany i posunięcia. Należy również przestrzegać poufności w zakresie technologii i receptur stosowanych w firmie. Do innych form zabezpieczenia firmy przed wrogim przejęciem zalicza się także wykupy managerskie, czy specjalne zapisy w statucie spółki, uniemożliwiające wprowadzanie zmian w przedsiębiorstwie po przeprowadzeniu wrogiego przejęcia.

Mimo, iż wielu zarządzających traktuje kryzys jako moment próby, stan ten nie musi oznaczać wyłącznie zagrożenia. Może być także szansą dla przedsiębiorców na analizę i ocenę swojej dotychczasowej działalności oraz – w przypadku wątpliwości – do wprowadzenia korzystnych zmian. Ich efektem może być wzmocnienie pozycji biznesowej i podniesienie konkurencyjności. Firmy wychodzące z kryzysu są zawsze bogatsze o cenne doświadczenia. Po pokonaniu przeciwności poprawia się ich wizerunek w branży, a zarządzający odpowiedzialni za pomyślne zwalczenie sytuacji kryzysowych postrzegani są jako odpowiedzialni i kompetentni o przeprowadzeniu wrogiego przejęcia.
 

Komentarze (0)
Zarządzanie spółką w obliczu zagrożenia
 Oceń wpis
   

Kryzys gospodarczy może powodować niebezpieczne sytuacje zarówno wewnątrz spółki, jak i poza nią. Zarządzający przedsiębiorstwem z reguły nie są w stanie wpłynąć na zmianę sytuacji na rynku, jednak planując zawczasu odpowiednie działania antykryzysowe, mogą zniwelować skutki niekorzystnych przemian rynkowych. Będąc świadomym wyzwań i zagrożeń stojących przed firmą, można uniknąć niemiłego zaskoczenia. Do tego niezbędny jest plan działań antykryzysowych, uwzględniający działania skierowane do wnętrza spółki. Należą do nich m.in.: ograniczenie kosztów produkcji, redukcje etatów, restrukturyzacje oraz dbałość o zachowanie płynności finansowej. yle=""> W monitoringu sytuacji przedsiębiorstwa należy uwzględnić również otoczenie zewnętrzne. Warto zawczasu podjąć działania zmierzające do utrzymania dotychczasowej pozycji rynkowej, a nawet zablokowania lub wyprzedzenia konkurencji. Działalność firmy powinna bowiem dostosowywać się do procesów zachodzących w czasie spowolnienia gospodarczego, powodującego zmiany w systemie normatywnym. Przykładem może być sytuacja, gdzie od czasu do czasu podatki pobierane są w postaci zaliczki, w celu uzupełnienia budżetu Urzędów Skarbowych.

Również nieudane działanie w spółce może wywołać sytuację kryzysową. Dlatego przy planowaniu restrukturyzacji, przekształceń oraz innych modyfikacji działalności i struktury spółki, kluczowe jest stworzenie planu awaryjnego. Odpowiednio przygotowany i wdrożony, niweluje skutki źle przeprowadzonych działań operacyjnych, gwarantując tym samym dalszą stabilność pracy przedsiębiorstwa. Plan awaryjny powinien również zakładać ochronę przed działaniami pracowników na szkodę spółki. W krajach Europy Środkowej, załogi przedsiębiorstw są szczególnie uprzywilejowaną grupą. Odpowiednia manipulacja wyjątkowo silnych związków zawodowych może przyczynić się znacząco do destabilizacji całego przedsiębiorstwa. Istnieje bowiem ryzyko, że w sytuacji kryzysowej zarządzający straci główny czynnik działalności firmy – wsparcie załogi. Aby móc rozwiązać konflikt pomiędzy zarządzającym, a jego podwładnymi, można wprowadzić do firmy związki kontrolowane. Proces ten polega na podziale załogi na wewnętrzne grupy oddziaływania, uszeregowane według dotychczasowej przynależności zawodowej (produkcja, handel, administracja). Przydzielając każdej z grup inne przywileje, wprowadza się antagonizmy nie między załogą a zarządem, a pomiędzy poszczególnymi grupami. Generalnym celem takiego działania jest bowiem zamiana konfliktu pracowników z zarządem na twórczą energię, która z czasem przemieni się w profity dla przedsiębiorstwa. Również w obliczu zagrożenia pracownicy są skłonni do rozwiązania konfliktów. W jednym z przedsiębiorstw pracownicy odstąpili od strajku po informacji zarządu, że w celu uniknięcia przestoju produkcyjnego do zakładu zostaną wprowadzeni nowi pracownicy, którzy przejmą ich uprawnienia.

 

Komentarze (0)
Kto jest winien kryzysu Grecji?
 Oceń wpis
   

 

Dlaczego Grecji, mimo przynależności do strefy euro, pozwolono popaść w pułapkę permanentnego zadłużenia i w efekcie w najgłębszy w historii wspólnej waluty kryzys? Winni są nie tylko Grecy i ich brak dyscypliny w finansach. Za współwinnych należy także uznać najmocniejsze kraje starej Unii: Niemcy i Francję. Dlaczego? Otóż jednym z celów tych gospodarek od samego początku była ekspansja ekonomiczna na kolejne rynki, która w późniejszym czasie została uzbrojona w nową broń – euro.

 

Mechanizm tego działania był prosty. Grecja, przystępując do Wspólnoty, stała się z miejsca krajem dotacyjnym, bez know - how i bez środków własnych na rozwój. Pojawiły się dopłaty, które zasilały gospodarkę zewnętrznym kapitałem, a w rzeczywistości spełniały funkcję ochronną biznesu dużych krajów. Grecki rząd wręcz rozpieszczono w zakresie  populistycznej polityki socjalnej. Kolejnym krokiem było wprowadzenie wspólnej waluty. Początkowo Grecja bardzo na tym skorzystała, gdyż scedowała odpowiedzialność za finanse na Bank Centralny UE. Niemniej jednak pozbawiła się tym samym mechanizmu obronnego w postaci własnej polityki monetarnej. Jak bardzo było to krótkowzroczne, okazuje się dopiero teraz. Stara Europa wprowadziła swój biznes pod Akropol, wiedząc, że nie ma tam wystarczających środków na jego obsługę. Przyznawano więc Grecji kolejne dotacje i pożyczki, a co w efekcie doprowadziło do zwiększania się deficytu finansowego. Błąd greckiego rządu (taki sam mogą popełnić inne nowe kraje strefy euro) polegał na tym, że zezwolono na znaczny wzrost poziomu wsparcia socjalnego, nieproporcjonalny do tempa wzrostu ekonomicznego kraju. Reasumując, Grecja wydała więcej niż była w stanie zarobić, a teraz została sama na placu boju z wpływowym biznesem, za którym murem stoją europejscy politycy.

 

Zatem gdy przyjrzymy się bliżej sytuacji, widzimy że odpowiedzialność za kryzys nie spoczywa tylko na Grecji. Co prawda wina w większej części leży po stronie greckiego rządu i osób odpowiedzialnych za populistyczną politykę socjalną, jednakże współwinnymi kryzysu Grecji są także ci, którzy najbardziej domagają się pociągnięcia jej do odpowiedzialności – kraje starej Unii, które ekspansywnie weszły na grecki rynek.    

 

 

Komentarze (1)
Zróżnicowane poziomy konkurencji
 Oceń wpis
   

Temat kryzysu jest nadal chętnie poruszany przez polskie media. Ostatnio w „Pulsie Biznesu” wypowiadałem się na temat inwestowania na rynkach dotkniętych recesją. Zachęca do tego wielu ekspertów oraz ludzi biznesu, przekonując, że  obecny czas jest najlepszym momentem na przejęcia zachodnich firm, bądź do stworzenia biznesu od podstaw. Trudno się z nimi nie zgodzić. Warunki do lokowania kapitału są korzystniejsze niż dwa lata temu. Dlatego jeśli przedsiębiorcy posiadają nadwyżkę kapitału lub planują pozyskanie finansowania na ekspansję, powinni także rozważyć inwestycje na rynkach doświadczonych kryzysem. Jednak mimo optymizmu niektórych ekspertów, kalkulacje powinny być bardzo chłodne i ostrożne.

Warto pamiętać, że Polska to nie jedyna „zielona wyspa” na gospodarczej mapie świata. Potężnym kapitałem inwestycyjnym dysponują m.in. kraje wschodzące, takie jak Chiny i Indie, a także niektóre kraje arabskie. Są one szczególnie zainteresowane skonwertowaniem swoich rezerw walutowych (a w szczególności dolarowych) na aktywa. W tym celu stworzono specjalne fundusze państwowe – również z udziałem kapitału prywatnego, inwestujące poza granicami kraju. Środki te są liczone w miliardach i zarządzane przez dobrze wykształconych i zdolnych inwestorów. To właśnie oni mogą stać się potencjalnymi konkurentami polskich przedsiębiorców na rynkach najostrzej potraktowanych przez kryzys.

Mimo to, polscy przedsiębiorcy nie są z góry skazani na niepowodzenie. Wręcz przeciwnie - istnieje liczna grupa, która z powodzeniem zdobywa od lat zachodnie rynki. Przedstawiciele krajowych inwestorów powinni jednak bardzo uważnie i ostrożnie analizować ekspansję na pokryzysowych rynkach, bo choć z jednej strony warunki inwestycyjne są bardzo dobre i zachęcają do rozwijania biznesu za granicą, to konkurencja w nowych warunkach odbywa się na znacznie wyższym, trudniejszym do zwalczenia poziomie – inwestor prywatny kontra państwowo-prywatne fundusze z pokaźnym zapleczem finansowym.

Komentarze (0)
Kryzys to lekcja dla firm
 Oceń wpis
   

Wypowiadając się w styczniu dla „Gazety Finansowej”, określiłem schyłek roku jako początek okresu umiarkowanego optymizmu dla polskiej gospodarki. Ówczesne dane Głównego Urzędu Statystycznego mówiły wyraźnie o rozwoju polskiej gospodarki (wzrost PKB o 1,7% w trzecim kwartale i 1,2% w czwartym). Oznacza to, że kryzys dobiegł końca, a recesja w znacznym stopniu ominęła Polskę. Należy zauważyć, że globalne spowolnienie dużo zmieniło w umysłach polskich przedsiębiorców, którzy zrozumieli, jak ważne jest umiejętne zarządzanie finansami i jak wielki ma wpływ na rozwój gospodarczy kraju. Nagłośnione w mediach przypadki uświadomiły im, że nieuzasadnione zadłużenie nie pomaga w sprawnym funkcjonowaniu firmy a zabawa z ryzykownymi instrumentami finansowymi powinna być oddana w ręce profesjonalistów, którzy mają wiedzę na temat skomplikowanej inżynierii matematycznej i mogą uzyskać wymierne efekty. Kolejnym wnioskiem, który powinni wysnuć przedsiębiorcy na podstawie kryzysu, jest konieczność działania w zakresie własnego corebiznesu. W trosce o rozwój biznesu, istotny jest także bieżący monitoring działalności poszczególnych spółek, a także dywersyfikacja ryzyka finansowego, która pozwoli zminimalizować ryzyko utraty płynności. Z tego powodu, zalecane jest przeprowadzanie regularnych kontroli środków pieniężnych w firmie.

 

Kryzys może spowodować reakcję łańcuchową na wszystkich etapach produkcji. Podczas spowolnienia gospodarczego, banki zaostrzyły swoje wymogi i wstrzymywały finansowanie biznesu. Wraz z rozpoczęciem nowego roku wprowadzono pewne zmiany. W związku z „Rekomendacją T” banki będą rygorystycznie sprawdzały zdolności kredytowe interesantów. Ma to ograniczyć ilość zadłużonych i niewypłacalnych kredytobiorców, jednak z drugiej strony znacząco zmniejszy liczbę przyznanych kredytów. Wyjściem mogłoby być pozyskiwanie finansów z funduszów pozabankowych. Niemniej, kredyty tego typu są o wiele wyżej oprocentowane, a spłacenie ich może przysporzyć więcej problemów. Dlatego, po analizie powyższych kwestii warto przygotować się na kolejny trudny okres braku płynności.

Komentarze (0)
1 | 2 |
O mnie
Siergiej Krasulenko
Od lat pracuję w branży finansowej. Jako ekspert, współpracuję z Growth Business Management, pomagając młodym przedsiębiorcom. Doradzam im w zakresie zarządzania finansami i budowania strategii. Wierzę, że z odpowiednim wsparciem mogą podbić rynek, wnosząc nowe, twórcze podejście do biznesu.