Ukraiński rząd kolejny raz próbuje ustanowić podatek od dóbr luksusowych. W Kijowie pomysł ten pojawia się za każdym razem, gdy w państwowym budżecie występuje znaczny deficyt. Wprowadzenie podatku od dóbr luksusowych wiąże się jednak z wcześniejszym przezwyciężeniem szeregu problemów i rozwiązaniem wielu spornych kwestii.
Przede wszystkim, faktyczni beneficjenci dóbr luksusowych rzadko wykazują ich posiadanie w deklaracjach podatkowych. Mimo, iż mieszkają w wysokiej klasy apartamentach i jeżdżą najlepszymi autami, to formalnie zarówno nieruchomości, jak i przedmioty należą do firm. W celu uniknięcia dodatkowych opłat, mogą być także klasyfikowane niezgodnie z pierwotnym przeznaczeniem i wartością (analogicznie do luksusowych samochodów terenowych z kratką, oficjalnie posiadających homologację ciężarową). Takie rozwiązania występują powszechnie, gdyż ich stosowanie jest dozwolone prawnie, a także obdarzone społecznym przyzwoleniem. Pojawia się zatem niezwykle trudne pytanie - jak stworzyć skuteczny i przejrzysty mechanizm naliczania podatku od dóbr luksusowych, nie mając rzetelnej bazy informacji na temat ich rzeczywistych posiadaczy?
Porównywalny wyzwaniem jest również stworzenie katalogu dóbr luksusowych i precyzyjne wskazanie, jakiego rodzaju i klasy przedmioty wchodzą w jego skład. Problemem jest także wyodrębnienie grupy płatników tego świadczenia. Przy obecnym prawodawstwie, projekt ustawy o podatku od dóbr luksusowych uderzy głównie w klasę średnią, która nie wykorzystuje schematów optymalizacji podatkowej. Zatem o ile pomysł wprowadzenia podatku jest zrozumiały i adekwatny do obecnej sytuacji finansowej Ukrainy, o tyle jego skuteczne opracowanie pozostaje niezwykle skomplikowanym i długotrwałym procesem.



